Dlaczego po angielsku? To już nie ma u nas słów w słowniku?!

Czy zdarzyło wam się zobaczyć grymas niezadowolenia lub wręcz usłyszeć wybuch oburzenia, kiedy użyliście jakiegoś angielskiego (najczęściej) słowa w pracy z klientem?

Mnie od czasu do czasu ktoś zapyta – a jak to jest po polsku? (wersja uprzejma) lub To już nie ma u nas słów w słowniku? (wersja nieuprzejma). I cóż ja z tym robię?

Tak się składa, że moje pierwsze kroki trenerskie wykonywałam w programie „Coaching dla menedżerów” ha, ha, ha! I wtedy na każdym szkoleniu ogłaszałam konkurs dla uczestników na polską nazwę tego czegoś, co się nazywa coaching. Do dziś nie wpłynęła żadna propozycja. Ciekawe dlaczego?

Skąd taka ilość angielskich słów w naszej branży? Ja znajduję na to następujące wytłumaczenie: kraje anglosaskie wiodą prym w edukacji. W Wielkiej Brytanii, Australii i USA są najwyższe standardy uczenia i uczenia się. To tam jest spójny system klasyfikacji zawodowej, opis kompetencji we wszystkich zawodach i systemy certyfikacji dla wszystkich zawodów. W tych krajach uczenie i uczenie się jest traktowane z najwyższym szacunkiem. Co za tym idzie pozycja trenera, edukatora, mentora jest bardzo wysoko w rankingu szacunku społecznego i oczywiście wynagradzania za posiadane kompetencje. Łatwo możesz sprawdzić ile zarabia twój odpowiednik w tych krajach, bowiem płace są podawane w ogłoszeniach o pracę.

Moja top 5-lista-osobista terminów związanych z uczeniem i uczeniem się, które nie mają dobrego polskiego odpowiednika (ranking wg. wyszukiwań w Google)

  1. FEEDBACK – 3 350 000 000 wyników

potem dłuuuugo, dłuuuugo nic ….

  1. COACHING – 495 000 000 wyników

Potem długo, długo nic ….

  1. LIFELONG LEARNING – 99 700 000 wyników
  2. MENTORING – 97 300 000 wyników
  3. PEER-COACHING – 84 800 000 wyników

W tym wpisie będzie tylko o feedbacku, skoro to takie często wyszukiwane słowo!

Definicja feedbacku według Słownika Języka Polskiego: [czytaj: fidbek] sprzężenie zwrotne;
1. informacja zwrotna odbiorców usług, klientów, konsumentów, dotycząca produktu czy sposobu zarządzania;
2. oddziaływanie informacji zwrotnej na ośrodek decyzyjny

A tak komentują tę definicję internauci (4 pozytywne i 4 negatywne):

(-)To odzew i reakcja już nie wystarczą? Litości!

(-)To tylko pokazuje, jak bardzo się stoczyliśmy przez ten czas.

(-)Zgadzam się w 100%. Zangielszczanie ciągnie nasz piękny język w dół, a właściwie w przepaść zwaną globalizacją.

(-)Odzew, odbiór, informacja zwrotna — jak ktoś ma ograniczony mózg i nie potrafi wymyślić nic w swoim naturalnym języku to musi się “ratować” jakimś bełkotem, pierwszym który usłyszy.

 

(+)A dziś po 11 latach już nikt nie dziwi się tak słysząc to słowo. Mało tego, stało się ono nieodzowną częścią biznesowego języka.

(+)Nie lubię ‘angielszczyzny’, jednak w tym kontekście ‘odzew’ albo ‘reakcja’ w ogóle tu nie pasuje, ba, jest w ogóle niezrozumiałe.

(+)takie słowa w j. polskim są potrzebne. nie ma dla niego polskiego odpowiednika i już.
nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego. 🙂

(+)No raczej, że język ewoluuje, większość tych obrońców ojczystej mowy nawet nie zdaje sobie uwagi z tego jak wielu słów obcego pochodzenia używają na co dzień. Pracuje w Niemczech i tam też sporo słów z angielskiego się używa

 

Moje pierwotne wykształcenie to biotechnolog, więc ze sprzężeniem zwrotnym, czyli feedbackiem osłuchałam się przez 5 lat ucząc się biochemii, biotechnologii i biofizyki, następnych 8 lat stosowałam w praktyce pracując naukowo. Natomiast kiedy zrobiłam woltę zawodową i przeszłam do tzw. biznesu, to feedback w komunikacji interpersonalnej pojawił się dla mnie w sposób oczywistej analogii. Należałoby je tłumaczyć jako „informacyjne sprzężenie zwrotne”. Jednak takiego tłumaczenia nikt nie przeżyje, bo jest za długie. Najbliżej mi do informacji zwrotnej, choć to tłumaczenie absolutnie nie oddaje sensu tego słowa.

I to jest kolejna pułapka tłumaczenia angielskich słów – w jednym angielskim słowie mieści się kilka polskich.  Właśnie z tego powodu jestem za tym, aby używać angielskich słów i bardzo dobrze je tłumaczyć, ale już w głowie.

Jest taka książka Maxa Landsberga „Tao Szkolenia”, w której tłumacz pozwolił sobie na straszne tłumaczenie feedbacku. Tego nie da się czytać! Sama książka jest wartościowa i ciekawie napisana, jednak czytanie fragmentów poświęconych feedbackowi jest straaaszne. Po prostu kłuje w oczy.

Więc teraz pomyśl o swoich klientach, z którymi pracujesz. Warto przemyśleć jakiego słowa używać i  zdawać sobie sprawę, czy:

  • w ich słowniku takie słowo istnieje?
  • używają feedbacku czy informacji zwrotnej?
  • jaki termin jest używany w ich firmie, otoczeniu?
  • jak rozumieją znaczenie obu słów?

Jak ja rozumiem feedback, czym jest feedback?

Podstawową kwestią jest cel feedbacku. Po co komuś go dajemy lub po co ktoś nam go daje?

Odpowiedź brzmi:

  • dajemy komuś feedback, bo chcemy, aby ten ktoś coś zrobił inaczej, zmienił swoje zachowanie, np. w następnym ćwiczeniu użył określonych sformułowań albo jakiejś innej metody, albo kontynuował to co robi, np. patrzył w oczy rozmówcy. Jeśli nasza intencją jest, aby ktoś się dowiedział co o nim myślę, albo jak oceniam czyjąś pracę, to nie jest to feedback!
  • przyjmuję feedback wtedy, kiedy szukam informacji, co mam robić inaczej, albo co mam zacząć robić, albo co już robię na bardzo dobrym poziomie i powinnam to kontynuować. Jeśli tak nie robię/myślę, to albo nie byłam jeszcze gotowa żeby z tą informacją pracować, albo wiem, że to jest czyjaś opinia i mam ją gdzieś. Wtedy to też nie jest feedback.

Ważne jest więc, żeby dzięki feedbackowi nastąpiła zmiana lub coś się utrwaliło. Czyli nasza intencja jest tu bardzo istotna (jeśli go dajemy komuś) oraz intencja i gotowość drugiej osoby na to, aby feedback dostać i potem coś z tym zrobić.

Ale o tym, co zrobić, aby feedback był skuteczny, to już zupełnie inna historia i inny wpis …

Jeśli ten materiał coś ci wyjaśnił, w czymś pomógł, to napisz komentarz.

Jeśli chcesz go komuś polecić, to się nie zastanawiaj, tylko zrób to od razu!

Dodaj komentarz